DBE - PLK  
Liga hiszpańska  
Mistrzostwa Europy kobiet  
Mistrzostwa Europy mężczyzn  
Puchar ULEB  
Puchar FIBA  
Puchar Polski  
  
2008-06-04
KOSZYKÓWKA:DBE - PLK
Fantastyczny finał finału: Prokom Trefl Sopot mistrzem Polski piąty raz z rzędu!

Prokom Trefl Sopot pokonał PGE Turów Zgorzelec 76:70 (24:14, 11:21, 21:22, 20:13) w siódmym decydującym o tytule mistrza Polski spotkaniu PLK. Tym samym ekipa z Sopotu obroniła tytuł mistrzowski i zdobyła go po raz piąty z rzędu!

Świetny Milan Gurović zapewnił Prokomowi wygraną i tym samym mistrzostwo Polski. Tak wyrównany mecz był doskonałym podsumowaniem całych finałów DBE. Praktycznie przez cały mecz wynik oscylował wokół remisu, a mistrzostwo dla Prokomu rozstrzygnęło się w ostatnich kilku akcjach siódmego spotkania. - To była doskonała koszykówka i promocja tego sportu. Gratuluję zwycięzcom, ale także Turowowi, który przez cały sezon świetnie się spisywał - mówił na pomeczowej konferencji prasowej prezes PLK, Janusz Wierzbowski.

Początek należał jednak do gości. Prokom, prowadzony przez Milana Gurovica (13 punktów w pierwszej kwarcie), fantastycznie rozpoczął to spotkanie wygrywając w ósmej minucie 22:12. Wydawało się, że to oni będą mieli inicjatywę siódmym meczu finału. Jednak w tej rywalizacji tyle razy koszykarze nam udowadniali, że niczego nie można być pewnym. Tak było i tym razem. Turów postawił na obronę na całym boisku i szybko wrócił do gry. - Zaczeliśmy trafiać ważne rzuty, a przede wszystkim poprawiliśmy defensywę i to dało dobry efekt - mówi David Logan, rzucający PGE Turowa.

Obie drużyny bardzo długo walczyły kosz za kosz, a od 13 minuty, kiedy Vljeko Petrović trafił za trzy, praktycznie cały czas na tablicy wyników widniał remis. Dopiero pod koniec trzeciej kwarty Turów zaczął osiągać lekką przewagę. Najpierw punkty spod kosza zdobył Marko Scekić, a po rzutach wolnych Logana gospodarze wygrywali 55:52. Prokom co prawda szybko doprowadził do remisu, ale wtedy trener zgorzelczan, Saso Filipovski wprowadził do gry Hardinga Nanę. Ten znów okazał się jokerem i zdobył cztery punkty i zbiórki, które dały Turowowi prowadzenie 61:58. Wtedy znów dał o sobie znać Gurović. Po niesamowitej trójce przez ręce Thomasa Kelatiego Prokom prowadził 64:61. Od tego momentu inicjatywa należała już do graczy z Sopotu. - Niestety nie daliśmy rady zatrzymać Gurovica. Zbyt dużo złego narobił nam w ataku. Daliśmy mu rzucić za dużo punktów i to jest wina naszej obrony - tłumaczył Filipovski.

Serbski snajper okazał się kluczowy w najważniejszych momentach. Poza trójkami w końcówce trafił dwa rzuty wolne, a na dwie sekundy przed końcem wsadem ustalił wynik meczu. Jednak nagrodę MVP otrzymał Filip Dylewicz, który w przekroju całego finału był najrówniej grającym zawodnikiem mistrzów Polski. - Bardzo się cieszę z tytułu MVP. Chciałem otrzymać tę nagrodę. Naprawdę jestem szczęśliwy - mówił chwilę po ogłoszeniu MVP, Filip Dylewicz.

Zdobywca nagrody MVP w bardzo miłych słowach wypowiadał się także o grze swoich rywali. - Pokazali charakter i to nie tylko w meczach finałowych, ale w całym sezonie. Trener Saso Filipovski zbudował świetny zespół, który doskonale zaprezentował się także w Pucharze ULEB. Przede wszystkim te mistrzostwo cieszy mnie dlatego, że zdobyliśmy je, gdy nie byliśmy faworytami, a także nie mieliśmy przewagi własnego parkietu - wyjaśniał Dylewicz.

Przed ogłoszeniem nagrody MVP, władze ligi przyznały także nagrodę MVP sezonu zasadniczego, którą otrzymał gracz wicemistrza Polski - David Logan. - Pokazaliśmy serce, chęć do gry, walczyliśmy ze wszystkich sił, ale nie ustrzegliśmy się błędów. Z nagrody MVP sezonu zasadniczego bardzo jestem zadowolony, ale szkoda mi przegranego złotego medalu - mówił Logan.

Po meczu najwięcej powodów do zadowolenia miał chyba trener Prokomu Tomas Pacesas, dla którego to pierwszy sukces w karierze szkoleniowca. - Ogromnie się cieszę z tego mistrzostwa. Bo to pierwszy tytuł w mojej karierze trenerskiej. Gratuluję trenerowi Filipovskiemu, bo stworzył świetny zespół - mówił Pacesas. Nie obyło się także bez podziękowań dla Ryszarda Krauzego, właściciela mistrza Polski. - Dziękujemy jemu i jego rodzinie. Bez niego te sukcesy byłyby niemożliwe - dodał Pacesas.

- To co Prokom robi dla polskiej koszykówki ma wielką wartość. Cieszę się, że te finały przebiegały w fantastycznej atmosferze. Zarówno w Sopocie jak i Zgorzelcu kibice świetnie wpasowali się w koszykarskie emocje. To były wielkie emocje. Mam nadzieję, że tak udane finały wpłyną na sukcesy naszej koszykarskiej reprezentacji - mówił Roman Ludwiczuk, prezes PZKosz.

(źródło: PLK)



Strona główna