Pindera: Starzy znajomi z Londynu

Sporty walki
Pindera: Starzy znajomi z Londynu
fot. PAP
Jak w Koninie poradzi sobie Damian Kiwior?

To będzie bardzo trudny mecz dla drużyny Hussars Poland, która w Koninie zmierzy się z Italia Thunder z trzema medalistami ostatnich igrzysk olimpijskich w składzie.

Rozgrywki WSB (World Series of Boxing) nabierają tempa. W tym sezonie ich waga wzrosła, bo wyłonią nie tylko najlepszą drużynę świata, ale też pozwolą najlepszym pięściarzom w swoich kategoriach wywalczyć prawo startu na igrzyskach w Rio de Janeiro.


We włoskim zespole jest trzech brązowych medalistów w z Londynu (2012) i to oni mogą zadecydować o wyniku meczu w Koninie. Są to Irlandczycy Paddy Barnes (49 kg) i Michael John Conlan (56 kg), oraz Włoch Vincenzo Mangiacapre (64 kg). Ten pierwszy ma na koncie dwa medale olimpijskie, bo po raz pierwszy stanął na najniższym stopniu podium już w Pekinie (2008) wygrywając w ćwierćfinale z  Łukaszem Maszczykiem. Barnes, były listonosz, jest też mistrzem (2010) i wicemistrzem (2013) Europy oraz zwycięzcą Igrzysk Wspólnoty Narodów (2010), co tylko potwierdza jego umiejętności.


Jego rywalem w Koninie będzie Dawid Jagodziński, wielokrotny mistrz Polski. I trzeba przyznać uczciwie, że czeka go niezmiernie ciężkie zadanie, ale w boksie nie ma rzeczy niemożliwych. Paddy Barnes też jest do pokonania, o czym Jagodziński i  trenerzy Zbigniew Raubo z Jerzym Baranieckim powinni pamiętać.


W podobnej sytuacji są Sylwester Kozłowski (56) i Damian Kiwior (64). Oni też nie będą faworytami w walkach z Conlanem i Mangiacapre. Conlan, Irlandczyk z Belfastu, olimpijski medal w Londynie zdobył w wadze muszej (52 kg), podobnie jak srebro mistrzostw Europy w Mińsku (2013), ale w wyższej kategorii nic nie stracił ze swej wartości czego dowodem jest wygrana w Igrzyskach Wspólnoty Narodów w ubiegłym roku. Kozłowski to jednak twardy chłopak, ma serce do walki, więc jeśli je zostawi w ringu, to kto wie? Jedno jest pewne, tylko wtedy może myśleć o korzystnym wyniku.


A Kiwior? Myślę, że Mangiacapre jest najsłabszy z tej trójki, więc szanse Polaka rosną, ale to jeszcze nic oznacza. Poza tym, że nie może mieć momentów przestojów jak w swoich dwóch ostatnich pojedynkach. Kiwior ma swoje atuty, potrafi boksować, musi tylko zapomnieć, że rywal stał na olimpijskim podium i ma też brązowe medale mistrzostw świata (2011) i mistrzostw Europy w tym samym roku. Jak Kiwior o tym zapomnie i powalczy najlepiej jak potrafi, to jest szansa, że sprawi miłą niespodziankę.


Pozostali dwaj pięściarze naszej drużyny, Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg), to liderzy indywidualnej klasyfikacji WSB. Obaj wygrali po dwie walki (Jakubowski dwukrotnie nokautując rywali) i teraz też powinni dać sobie radę, bo mają więcej argumentów po swojej stronie. Za Jabłońskim stoi doświadczenie i umiejętności, a za Jakubowskim aura króla nokautu. Podoba mi się, że pięściarz z Konina tonuje nastroje i nie obiecuje kolejnego, bo w przeciwnym wypadku byłby problem. Jakubowski ma na razie 10 pkt za dwie wygrane w San Juan i Włocławku, ale z jego kategorii na igrzyska awansuje tylko ten, który zajmie pierwsze miejsce w tej klasyfikacji. A wśród najgroźniejszych konkurentów w wadze cięzkiej jest chociażby znakomity Kubańczyk, Erislandy Savon, bratanek słynnego Felixa Savona, sześciokrotnego mistrza świata i trzykrotnego złotego medalisty igrzysk olimpijskich. Jakubowski na szczęście z Savonem będzie walczył korespondencyjnie, bo Kubańczycy są w drugiej grupie i na razie leją rywali okrutnie.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze