Nowy snajper Lecha: Kibice w Polsce dowiedzą się kim jestem!

O istnieniu Lecha nie wiedział, aż do momentu otrzymania oferty gry w Poznaniu. W Bundeslidze nie poradził sobie, bo był za młody. Choć nie ma polskiego paszportu, chce zagrać w naszej reprezentacji. – Mogę strzelić kilkanaście bramek w sezonie! – mówi nowy snajper Kolejorza Denis Thomalla.
Sebastian Staszewski: Propozycja gry w Lechu Poznań była dla Pana dużym zaskoczeniem?
Denis Thomalla: Kiedy dostałem tę ofertę pomyślałem, że to ciekawe wyzwanie. Lubię wyzwania, lubię nowe miejsca i doświadczenia, więc postanowiłem spróbować.
Wiedział Pan wcześniej o istnieniu takiego klubu, jak Lech?
Nie... W 2011 roku grałem za to w sparingu Hoffenheim z Legią Warszawa. Padł remis. Pamiętam, że Legia to był dobry zespół. O Lechu wiem już, że to silna, młoda drużyna z dużym potencjałem.
Pana nazwisko dla polskich kibiców jest anonimowe…
W Niemczech fani futbolu mnie znają. Grałem przecież w Hoffenheim i RB Leipzig. Rozpoznawany jestem też w Austrii, bo tam w Ried strzelałem bramki. Może w Polsce mnie jeszcze nie znają, ale poznają!
Czemu nie poradził Pan sobie w Bundeslidze?
Byłem za młody. Trafiłem tam trochę za wcześnie. Młodemu chłopakowi nie jest łatwo rozegrać cały sezon na dobrym, stabilnym poziomie.
Mógł Pan z Austrii wrócić do Niemiec?
Tak, do 2. Bundesligi.
W Lechu zmierzy się Pan z legendami Roberta Lewandowskiego, Artjomsa Rudņevsa i Łukasza Teodorczyka, kilka lat temu prawdziwych gwiazd Ekstraklasy. Pana stać na strzelanie piętnastu, dwudziestu bramek w sezonie?
Tak!
Ale wcześniej Pan tyle nie strzelał!
Ale kiedy młody piłkarz jest na boisku i gra dobrze to wszystko jest możliwe. Przychodząc do Lecha nie mam konkretnych celów. Chcę grać! Nie będę nakładał na siebie dodatkowej presji.
Jaka jest Pana pozycja? Jakim jest Pan zawodnikiem?
Najlepiej czuję się z przodu, kiedy jestem wysuniętym lub cofniętym napastnikiem. Kiedyś grałem także na pozycji numer dziesięć; czasami zdarzało się, że występowałem na skrzydle, ale nie za często. Lubię grać piłką, często szukam podań. Mam dobrą technikę, mam „oko”, jestem szybki. Potrafię również grać tyłem do bramki.
Czuje się Pan bardziej Polakiem czy Niemcem?
Polakiem, bo moi rodzice pochodzą z Polski, są Ślązakami. Oboje wyjechali z Opola, kiedy mieli po dwadzieścia lat. Tata grał nawet w Odrze Opole, a później w trzecioligowych drużynach niemieckich. Był defensywnym pomocnikiem. Ja urodziłem się co prawda w Pforzheim, ale na Śląsku bywałem regularnie. Ostatnio tylko to zaniedbałem, bo miałem mało czasu.
Posiada Pan polski paszport?
Mam tylko niemiecki, podobnie jak rodzice. Gdyby jednak ktoś zaproponował mi grę dla reprezentacji Polski niemiałbym z tym problemu. Dla Polski zagrałbym bardzo chętnie!
Przed Panem mecz o Superpuchar Polski! Nie obawia się Pan, że zje Pana presja?
Lubię takie spotkania! W Lipsku grałem w derbach, kiedy z RB walczyliśmy z Chemnitz albo Hansą Rostock. Stadion był wtedy pełny. Mi to nie przeszkadza, bo skupiam się tylko na boisku!
Komentarze