Polski tenisista nie gryzł się w język ws. Świątek. "Zejdźmy na ziemię"

Były tenisista Marcin Matkowski uważa, że dopiero występy na kortach ziemnych pokażą prawdziwą dyspozycję Igi Świątek. - To dla niej najważniejsza część sezonu - zaznaczył były znakomity deblista.
Polska wiceliderka światowego rankingu ma za sobą nie do końca udany początek sezonu, w trakcie którego po raz pierwszy od pięciu lat nie wygrała żadnego turnieju. Na kortach twardych na antypodach, Bliskim Wschodzie i w USA rozegrała wiele dobrych i zwycięskich meczów, ale po każdym starcie pozostawał niedosyt. Głośniej było o słabszym serwisie, dużej liczbie niewymuszonych błędów i porażkach, z których prawdopodobnie najbardziej bolesna była ostatnia - w ćwierćfinale w Miami z 19-letnią Alexandrą Ealą, która do tej pory zajmowała 140. pozycję w światowym rankingu.
ZOBACZ TAKŻE: Aryna Sabalenka najlepsza w Miami! Wygrała turniej bez straty seta
- Oczywiście, ta porażka była niespodzianką. Jednak Filipinka zagrała w Miami bardzo dobry turniej. Wcześniej pokonała kilka rozstawionych zawodniczek, m.in. Jelenę Ostapenko i przede wszystkim Madison Keys. To dodało jej pewności siebie. Takie zwycięstwa napędzają. Z Igą zagrała bardzo dobry tenis. Wyszła na mecz bez obciążeń. Grała płaskimi uderzeniami. Wielkie ukłony dla niej za to zwycięstwo. Ale na pewno nie robiłbym z tej przegranej Igi jakiejś tragedii. "Era Świątek" się nie skończyła. Wraz z Aryną Sabalenką Polka jest niezmiennie w TOP2 światowego tenisa – skomentował Matkowski.
W kwietniu, po krótkiej przerwie, tenisowy tour przeniesie się do Europy i rozpocznie się dwumiesięczny cykl najważniejszych zawodów na kortach ziemnych.
- To, jak Świątek zagra w najbliższych tygodniach będzie tak naprawdę papierkiem lakmusowym jej dyspozycji i umiejętności. Korty ziemne są jej naturalnym środowiskiem i pokażą jej prawdziwą dyspozycję. Jeśli ponownie wygra turnieje WTA1000 w Madrycie i Rzymie, a potem paryski French Open, to zapomnimy o porażkach z początku sezonu. Iga zresztą zawsze powtarza, że najważniejszym jej turniejem w sezonie jest Roland Garros. Jeśli tam znowu będzie najlepsza, to wygra sezon – uważa Matkowski.
Nawiązując do najbliższych występów, nieco z przekąsem, dodał:
- Zejdźmy na ziemię. Już nie zdarzy się taka sytuacja, jak dwa lata temu, gdy Iga wygrała 37 meczów z rzędu. To była absolutnie kosmiczna forma. Tyle, że od tego czasu podrosła jej najpoważniejsza rywalka, Sabalenka, która znacznie poprawiła swoją grę. Przybyło kilka kolejnych młodych zawodniczek, jak choćby Mirra Andriejewa. Poza tym kilka rywalek z czołówki ma już za sobą wygrane z Igą i wychodząc przeciw niej na kort nie czują już takiej presji. Dlatego Polce gra się teraz trudniej - wyjaśnił.
- Ale uważam, że w najbliższych tygodniach będziemy cieszyć się z sukcesów Igi - podsumował rekordzista pod względem liczby rozegranych meczów w reprezentacyjnych barwach w Pucharze Davisa.
Przejdź na Polsatsport.pl