Bożydar Iwanow: Umiejętnie rozłożyć siły. Z Niemcami możemy przegrać, ze Szkocją już nie

Gdy przyjeżdżają do nas Anglia czy Niemcy, nagle budzi się nas patriotyczny duch wielkiej nadziei. To jest ten dzień! Pokonamy ich. Pompujemy balonik.
Zawsze gdy reprezentację Polski czeka spotkanie z którymś z gigantów światowej piłki przeżywamy to samo. Na co dzień narzekamy na poziom naszego futbolu, pastwimy się nad przeciętną ligą, brakiem baz treningowych w klubach czy napływem wątpliwej jakości zawodników zagranicy. Utalentowana młodzież wyjeżdżając na zachód ginie w normalnej rywalizacji w Tuluzie, Fiorentinie, Maladze czy Udinese. Ale gdy przyjeżdżają do nas Anglia czy Niemcy, nagle budzi się nas patriotyczny duch wielkiej nadziei. To jest ten dzień! Pokonamy ich. Pompujemy balonik.
Wiadomo, że jest w tym też trochę naszej, dziennikarzy winy. Zadawane podczas konferencji prasowych pytania często dotyczą tego, czy się nie boimy albo jaki będzie wynik. Wiadomo, że żaden z zawodników nie powie, że czuje strach albo że zagramy na remis. Kamil Glik zapowiada, że zamierza strzelić gola i chciałby, abyśmy po nim wygrali 1-0, a Kamil Grosicki planuje trafić coś z prawej nogi, bo debiutanckie trafienia z Gibraltarem uzyskał z lewej. W portalach i gazetach pojawiają się więc ciekawie brzmiące tytuły. Pragnący piłkarskiego sukcesu naród zawsze chętnie to kupi. Przeglądając niemieckie media nie zauważyłem jednak, by Thomas Muller czy Mario Goetze obiecywali jakieś bramki. Wypowiedzi Niemców są stonowane, spokojne, wyrażające szacunek dla polskiej ekipy. Przed meczem jeszcze nikt nie wygrał. Wszystko zacznie się dopiero o 20.45.
Wielu selekcjonerów podczas rozpoczęto w czwartek "Tygodnia Futbolu", kiedy rozegrane zostaną dwie eliminacyjne kolejki, rozkłada siły. Słowacy w spotkaniu z Hiszpanią wyszli bez klasycznej dziewiątki zabezpieczając tyły i … wygrali 2-1. Kazachstan na mecz w Amsterdamie z Holandią oszczędzał pięciu podstawowych zawodników, bo ważniejszy dla Jurija Krasnożana jest poniedziałkowy bój z Czechami w Astanie. Rosyjski selekcjoner wie, że to wtedy łatwiej będzie o jakąś zdobycz. W Amsterdamie outsider długo stawiał dzielnie czoła trzeciej drużynie świata, prowadząc przez ponad godzinę 1-0. Gdyby nie czerwona kartka dla Baurżana Dolczijewa, kto wie. Pomarańczowi złamali jednak ambitnych Kazachów. Wygrali 3-1.
Polacy rzucają wszystkie swoje siły na dziś, bo to spotkanie najbardziej prestiżowe z możliwych. Przecież to Niemcy. Ale jeśli zdobędziemy dziś punkt – albo punkty – a przegramy ze Szkocją, poczujemy się przez to bardziej zwycięscy? Ekspert Polsatu Sport Jacek Ziober uważa, że nie zagranie dwóch meczów tym samym składem w ciągu trzech dni to nie powinien być problem. „Za moich czasów tak było, grało się ligę, puchary i kadrę i nikt nie narzekał na zmęczenie i trudy” – wspominał były zawodnik m.in. Osasuny i Montpellier. Jeżeli z kadrą Adama Nawałki jest podobnie, to niech dziś zagrają wszyscy najlepsi. Ale tego samego oczekuje we wtorek. Nasz rywal jest co prawda osłabiony, ale obyśmy po dzisiejszym wieczorze to my nie byli osłabieni. Bo z Niemcami możemy przegrać. Ze Szkocją już nie.
Komentarze