Pindera: Dotrzymał słowa

Arthur Abraham zrobił to, co obiecywał: znokautował Roberta Stieglitza w ich czwartym pojedynku i obronił tytuł mistrza świata organizacji WBO w wadze superśredniej.
Piątej walki nie będzie. Trenowałem ekstremalnie ciężko i jestem przygotowany na wszystko, co Robert ma do zaoferowania – mówił Abraham przed pojedynkiem w Halle.
I dodał: - Wygram i udowodnię, kto jest lepszym pięściarzem. Żadnych pytań dotyczących Stieglitza już nie będzie.
To był ich czwarty pojedynek. Tak długich, bokserskich seriali nie ma zbyt wiele. Na najwyższym szczeblu, gdy stawką są mistrzowskie pasy cztery razy ze sobą walczyli Manny Pacquiao i Juan Manuel Marquez oraz młodszy brat Juana Manuela, Rafael Marquez z Israelem Vazquezem.
Stieglitz nie miał wątpliwości przed sobotnim pojedynkiem. – Wiem jak pokonać Arthura – zapewniał. Przypomniał też o wątpliwym werdykcie dającym wygraną Abrahamowi w ich ostatniej walce. Poprzedni, drugi pojedynek Stieglitz wygrał przed czasem (Abraham nie wyszedł do czwartej rundy, z powodu kontuzji oka. Dodajmy jeszcze, że ich pierwsze starcie, trzy lata temu w Berlinie rozstrzygnął na swoją korzyść „Król Arthur”.
Tym razem wątpliwości nie było. Broniący mistrzowskiego pasa Abraham od początku sprawiał lepsze wrażenie, a jego ciosy miały większą moc. W szóstej rundzie było po wszystkim: najpierw oglądaliśmy serię potężnych uderzeń mistrza świata, chwilę później Stieglitz próbował oddać i w akcji prawy na prawy został brutalnie skontrowany przez Abrahama. Urodzony w Rosji Stieglitz wprawdzie wstał, ale jego trener, Dirk Dzemski, już trzymał w górze biały ręcznik na znak poddania.
35 letni Abraham, Ormianin z niemieckim paszportem twierdzi, że nie wybiera się na sportową emeryturę. Chce jeszcze walczyć 2-3 lata i wierzy, że stać go na wielkie walki. Mówi się, że prawdopodobny jest jego pojedynek z Felixem Sturmem, inną gwiazdą (choć nieco już przebrzmiałą) niemieckiego boksu, ale na razie nikt tego nie potwierdza.
Na pewno z Arthurem Abrahamem chętnie zmierzyłby się w niedalekiej przyszłości 19 letni Vincent Feigenbutz, od soboty świeżo upieczony mistrz interim organizacji WBA tej samej kategorii. Feigenbutz wytrwanym technikiem nie jest, ale pięści ma z kamienia, o czym również przekonał się w Halle Peruwiańczyk Mauricio Reynoso, poddany w trzeciej rundzie. Ciekawe, jak Feigenbutz radziłby sobie z Abrahamem.
Komentarze