Koniec tej farsy, Legia rozstaje się z Eduardo
To już wiadomość oficjalna. Legia Warszawa poinformowała, że nie przedłuży umowy z Eduardo da Silvą. Kontrakt wygasa z końcem bieżącego roku, ale o jego przedłużeniu nawet nie było mowy. 64-krotny reprezentant Chorwacji okazał się bowiem jednym z największych w historii klubu transferowych niewypałów. Jeżeli nie największym.
Eduardo da Silva nie wytrzymał w Legii długo, ale i nic wielkiego w niej nie osiągnął. Dołączył do stołecznej drużyny w styczniu tego roku, a w czwartek klub zamieścił informację o rozstaniu na swoim oficjalnym koncie na Twitterze.
Eduardo, dziękujemy i życzymy powodzenia. https://t.co/bx3Jxn32xp
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) 27 grudnia 2018
Reprezentant Chorwacji miał być wielkim wzmocnieniem drużyny, tymczasem przez niespełna rok zagrał w 14 meczach, nie strzelił ani jednego gola, zaliczył zaledwie dwie asysty. Ostatni raz wystąpił na boisku 19 sierpnia w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec w ramach 5. kolejki Lotto Ekstraklasy. Później został nawet skreślony z listy zawodników zgłoszonych do gry w lidze, a Legia, jakby na dopełnienie tej farsy znalazła mu inną pracę. Eduardo został... przewodnikiem oprowadzającym wycieczki po stadionie przy Łazienkowskiej 3. A pensja w wysokości 30 tysięcy euro miesięcznie wciąż zasilała jego konto.
Sam piłkarz też znajdował sobie inne zajęcia. Na początku listopada, gdy Legia grała ligowy mecz z Górnikiem Zabrze, da Silva był w Londynie, a dwa dni później jako ekspert, gościł w studiu telewizji Arsenalu.
“Good luck today for the game” 🤞
— Arsenal FC (@Arsenal) 11 listopada 2018
It's great to see @EduardoDaSilva back at the Emirates 😁 pic.twitter.com/6lqosKEudc
Eduardo trafił do Legii na zasadzie wolnego transferu, a w rękach miał CV, jakiego drużyna z polskiej ligi jeszcze nie widziała. Brazylijczyk z chorwackim paszportem grał wcześniej w Dinamie Zagrzeb, Arsenalu, Szachtarze Donieck, Flamengo Rio de Janeiro oraz Atletico Paranaense. W sumie zdobył z tymi klubami 13 trofeów, strzelając 170 goli w 389 meczach. Do tego dochodzą 64 występy w reprezentacji Chorwacji, z którą był na Euro 2012 i Mistrzostwach Świata 2014. Zdobył w niej 29 bramek i jest trzecim po Davorze Sukerze (45) i Mario Mandzukiciu (33) strzelcem w historii.
To robiło wrażenie, władze Legii szybko więc uległy namowom ówczesnego trenera Romeo Jozaka i jego asystenta Deana Klafuricia, by sprowadzić da Silvę do stołecznego klubu. Tym bardziej, że za transfer nie trzeba było płacić. Josak "wyleciał" z Legii już w kwietniu, Klafuric w sierpniu. Po kolejnych czterech miesiącach przyszedł czas na "robiącego wrażenie" Eduardo da Silvę, który do imponującego CV może sobie dopisać tytuł mistrza Polski i zdobycie Pucharu Polski. Oraz... dwie asysty.
Przejdź na Polsatsport.pl