Reprezentant Polski: Klub rozwiązał ze mną umowę w trybie natychmiastowym. Nie było dyskusji
Kamil Łączyński podczas MŚ 2019 w koszykówce
- Chcemy uniknąć sytuacji, w której kluby traktują nas, jak traktują. Ja niestety należę do tej grupy, gdzie pracodawca rozwiązał ze mną umowę w trybie natychmiastowym. Najgorszy jest szantaż, kiedy każą koszykarzowi zrzec się zarobków z następnych miesięcy, w przeciwnym razie nie dostanie zaległych pensji. To cios poniżej pasa - powiedział reprezentant Polski w koszykówce, Kamil Łączyński.
W „Poranku z Polsatem Sport” Łączyński nakreślił obecną sytuację w klubach Energa Basket Ligi. Sytuacja jest naprawdę trudna, a kluby postanowiły wielu zawodnikom nie płacić należnych pensji. Łączyński przyznał, że jest zawiedziony, w jaki sposób zostali potraktowani koszykarze przez swoich pracodawców.
- Każdy kontrakt jest indywidualny, nie ma żadnej umowy zbiorowej z zawodnikami. Każdy zapis jest oddzielną tajemnicą, dlatego oświadczenie drużyn postawiło nas, graczy pod ścianą. Zostaliśmy pozbawieni rozmów w normalnych warunkach. Wiemy, jakie są realia i z czym to się wiąże. Mam nadzieje, że wirus dotknie nas tylko finansowo, a nie zdrowotnie. Natomiast w moim odczuciu nie może być tak, że zostajemy bez możliwości wyrażenia swoich opinii – powiedział.
Łączyński obecny sezon rozgrywał w barwach Śląska Wrocław. Niestety sytuacja związana z koronawirusem spowodowała, że zawodnik musiał przedwcześnie opuścić klub. Jego umowa została rozwiązana.
- Nie uważam, że związek koszykarzy okazał się fikcją. Musimy w jakikolwiek sposób doradzić graczom, co można teraz zrobić. Oczywiście nie jesteśmy stroną i nie możemy działać w czyimś imieniu. Oczywiście chcielibyśmy zrzeszyć jak najwięcej zawodników. Chcemy uniknąć sytuacji, w której kluby traktują nas, jak traktują. Ja niestety należę do tej grupy, gdzie pracodawca rozwiązał ze mną umowę w trybie natychmiastowym. Najgorszy jest szantaż, kiedy każą koszykarzowi zrzec się zarobków z następnych miesięcy, w przeciwnym razie nie dostanie zaległych pensji. To cios poniżej pasa – podsumował.
Łączyński obecny sezon rozgrywał w barwach Śląska Wrocław. Niestety sytuacja związana z koronawirusem spowodowała, że zawodnik musiał przedwcześnie opuścić klub. Jego umowa została rozwiązana.
- Nie uważam, że związek koszykarzy okazał się fikcją. Musimy w jakikolwiek sposób doradzić graczom, co można teraz zrobić. Oczywiście nie jesteśmy stroną i nie możemy działać w czyimś imieniu. Oczywiście chcielibyśmy zrzeszyć jak najwięcej zawodników. Chcemy uniknąć sytuacji, w której kluby traktują nas, jak traktują. Ja niestety należę do tej grupy, gdzie pracodawca rozwiązał ze mną umowę w trybie natychmiastowym. Najgorszy jest szantaż, kiedy każą koszykarzowi zrzec się zarobków z następnych miesięcy, w przeciwnym razie nie dostanie zaległych pensji. To cios poniżej pasa – podsumował.