Michał Kita po KSW 54: Zastanawiam się, jaką wymówkę będą mieli teraz Bedorf i Grabowski
Na gali KSW 54 Michał Kita (20-11-1, 12 KO, 5 Sub) zrewanżował się Michałowi Andryszakowi (20-9, 13 KO, 6 Sub) i znokautował przeciwnika w pierwszej rundzie. Tuż po swoim pojedynku słynny "Masakra" nie tylko podsumował swój występ, ale także w mocnych słowach wyzwał do walki Karola Bedorfa i Damiana Grabowskiego.
Sama walka miała bardzo dynamiczny przebieg. Przez pierwszą minutę zawodnicy badali się w stójce, nieśmiało zadając pojedyncze ciosy. Mocniejszym uderzeniem trafił Kita, po czym Andryszak natychmiast próbował obalić "Masakrę". W korzystnej pozycji znalazł się jednak Kita, który nie potrafił tego faktu wykorzystać. Po chwili przy siatce, panowie wrócili do wymiany w stójce. Znowu mocno trafił Kita, który posłał Andryszaka na deski i wygrał przed czasem. "Masakra" w wywiadzie po walce przyznał, że nie musiał się martwić o swoją motywację.
ZOBACZ TAKŻE: "Nie oszukujmy się. Tu nie będzie trzech rund". Michał Kita przed walką
- Czasami jak przegrasz dostajesz kopa motywacyjnego i takim kopem był dla mnie Michał Andryszak. Siedział mi głowie, choć bardzo go szanuję. To co jest w oktagonie tutaj też zostaje. Poza nim bardzo się lubimy, ale kto wie: może dopełnimy trylogii i zawalczymy trzeci raz? - powiedział Kita.
Pojedynek Kita - Andryszak to pokaz mocnych ciosów i bardzo szybkiego tempa. Zwycięzca walki krótko skomentował przebieg walki.
- Bo my przyszliśmy się tutaj bić - skwitował "Masakra".
Zawodnik ledwie zdążył wygrać swój pojedynek na KSW 54, ale już myśli o dalszych walkach wyzywając innych zawodników organizacji.
ZOBACZ TAKŻE: "Nie jestem zadowolony z tej walki". Mateusz Gamrot po KSW 54
- Mam teraz uśmiech na twarzy, bo zastanawiam się jaką wymówkę będą mieli teraz Bedorf i Grabowski - odważnie powiedział Kita.
Przejdź na Polsatsport.pl