Polski piłkarz jest winny obiad swojemu trenerowi

Przed meczem z Czechami miałem zakład z trenerem Radoslavem Kováčem o wynik tego spotkania. Typowałem naszą wygraną, a nasz szkoleniowiec był pewny zwycięstwa Czechów. Nikt z nas nie zakładał remisu, a przegrany zaprasza na obiad. Na dobrą sprawę przeliczyłem się już w trzeciej minucie meczu – mówi Bartosz Pikul, pomocnik FK Pardubice. Transmisja niedzielnych meczów ligi czeskiej FK Mlada Boleslav – Slavia Praga w Polsacie Sport Premium 1 oraz FK Pardubice – Sparta Praga w Polsacie Sport News.
Pikul jest jedynym Polakiem grającym w najwyższej klasie rozgrywkowej w Czechach na wiosnę.
Pardubice to niespełna stutysięczne miasto położone w środkowych Czechach na obszarze Niziny Połabskiej, dokładnie w Kotlinie Pardubickiej u zbiegu rzek Łaby i Chrudimki. Jest miastem typowo przemysłowym, znanym także z produkcji pierników, które wyrabia się tutaj już od XVI wieku. Wizytówką jest również „Wielka Pardubicka”, rozgrywany corocznie od 1874 roku jeden z najtrudniejszych wyścigów konnych na świecie oraz „Zlatá Přilba”, czyli prestiżowy turniej żużlowy, rozgrywany od 1929 roku.
Pardubice sportem stoją!
Znakomicie w tym sezonie w hokejowej ekstralidze prezentuje się HC Dynamo Pardubice, które wygrało sezon zasadniczy i aktualnie walczy w półfinale z Oceláři Třinec, którego zawodnikiem jest reprezentant Polski Aron Chmielewski. Po czterech meczach stan rywalizacji jest remisowy. Kolejny piąty mecz zostanie rozegrany w lany poniedziałek w Pardubicach. Szóste starcie odbędzie się w środę w Trzyńcu, a ewentualnie decydująca siódma konfrontacja będzie rozegrana na lodowisku w Pardubicach. HC Dynamo obchodzi w tym roku stulecie istnienia klubu i najlepszym prezentem na ten jubileusz byłby tytuł mistrzowski, szósty w historii, a pierwszy od 2012 roku.
Jeszcze wcześniej, bo w 1899 roku został założony klub piłkarski SK Pardubice.
W 1937 roku awansował do najwyższej ligi czechosłowacji i występował w niej do 1946 roku. W tym czasie trzykrotnie w latach 1939-41 drużyna zajmowała trzecie miejsce na finiszu rozgrywek. W 1960 roku klub połączył się z innym zespołem Teslą Pardubice. Z kolei w 2008 roku nastąpiło połączenie z FK Junior i MFK Pardubice i powstał klub FK Pardubice, który pod tą nazwą występuje obecnie. Na kolejny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej trzeba było czekać do 2020 roku. Wcześniej w latach 1957-60 w ówczesnej I lidze czechosłowackiej grała Dukla Pardubice, ale była to drużyna o nazwie Tankista Praha, która została przeniesiona do Pardubic. W 1961 połączył się z innym klubem VCHZ Pardubice i pod tą nazwą zagrał jeszcze raz w najwyższej lidze w sezonie 1968/69. „Prawdziwa” drużyna z Pardubic od trzech sezonów gra w I lidze czeskiej. W premierowym sezonie w elicie beniaminek uplasował się na wysokim siódmym miejscu, a zeszłe rozgrywki zakończył na jedenastej pozycji. W obecnym - po rozegraniu 25 kolejek - zespół FK Pardubice z dorobkiem 22 punktów zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i wszystko na to wskazuje, że do końca rozgrywek będzie musiał walczyć o utrzymanie się w elicie czeskiego futbolu. - Bardzo byśmy chcieli się utrzymać i zrobimy wszystko, aby nam się to udało. Zdajemy sobie sprawę, że przed nami ciężkie mecze i będziemy walczyć o utrzymanie do samego końca. Wszyscy tutaj w Pardubicach wierzą, że nam się to uda i w przyszłym sezonie dalej będziemy grali w pierwszej lidze – mówi trener Radoslav Kováč, który prowadzi drużynę od połowy września ubiegłego roku.
Polak na ratunek…
W przerwie zimowej zespół wzmocniło pięciu zawodników. W tym gronie znalazł się między innymi bramkarz reprezentacji Rumunii Florin Nita, który został wypożyczony ze Sparty Praga oraz skrzydłowy Bartosz Pikul, który jesienią występował w drugoligowym Slezskym Opava, ale od 27 sierpnia nie zagrał w żadnym oficjalnym meczu. - Od początku sezonu byłem podstawowym graczem Opavy i po wygranym meczu wyjazdowym z FC Vlasim, zaprosił mnie na rozmowę dyrektor sportowy naszego klubu. Zaproponowano mi nowy kontrakt, ale warunki które mi przedstawiono były delikatnie mówiąc średnie. Powiedziano mi, że jeżeli nie zgodzę się na ich ofertę, to nie będę grał. Opava grała w drugiej lidze, a latem miałem dużo lepsze oferty z klubów grających także w najwyższej klasie rozgrywkowej w Czechach. W Opavie nie dało się odczuć, że klub chce dołożyć wszelkich starań aby awansować, więc nie przystałem na te warunki, a to skutkowało odsunięciem mnie od gry w pierwszym zespole – mówi polski pomocnik.
25-letni wychowanek Gwiazdy Ruda Śląska trafił do Opavy w 2020 roku. Wystąpił w sześciu spotkaniach I ligi, a w meczu przeciwko FK Jablonec strzelił nawet gola. W lidze polskiej Pikul rozegrał raptem osiem meczów na drugim poziomie rozgrywkowym w barwach Górnika Zabrze i Zagłębia Sosnowiec. Do Czech wyjeżdżał z grającej na piątym poziomie rozgrywkowym Odry Wodzisław.
Zwolennikiem sprowadzenia Bartosza Pikula do Pardubic był trener Radoslav Kováč, który doskonale zna umiejętności Polaka, gdyż razem pracowali właśnie w Opavie. - Przyszedł do nas z Polski polecony przez Lumíra Sedláčka. Dobrze go znamy. Jest wspaniałym zawodnikiem. Chcieliśmy jego szybkość, ma do tego bardzo dobry strzał. Tutaj w Pardubicach gra w pierwszej lidze, więc musi się do tych wymogów trochę dostosować i poprawić swoją grę w obronie. Bardzo się cieszymy, że go mamy – komplementował Polaka szkoleniowiec FK Pardubice.
Nokaut na Edenie warty obiadu…
Kapitanem zespołu jest doskonale znany z gry w Piaście Gliwice i Śląsku Wrocław Kamil Vacek. - Wszyscy wiemy, że Bartosz ma ogromny potencjał, jest szybkim oraz dynamicznym zawodnikiem i potrafi strzelić gola. Przez ostatnie pół roku miał problemy z grą w Opavie. Wszyscy wierzymy, że bardzo szybko wróci do formy i będzie jednym z kluczowych zawodników, którzy pomogą nam utrzymać się w lidze – mówi dziesięciokrotny reprezentant Czech.
Pod koniec marca na praskim Edenie reprezentacja Polski zmierzyła się z Czechami na inaugurację kwalifikacji do przyszłorocznych finałów mistrzostw Europy. Niestety w stolicy Czech górą byli gospodarze którzy wygrali 3:1, a naszego pomocnika ta porażka dodatkowo będzie kosztowała… obiad. - Przed meczem z Czechami miałem zakład z trenerem Radoslavem Kováčem o wynik tego spotkania. Ja typowałem naszą wygraną, a nasz szkoleniowiec był pewny zwycięstwa Czechów. Nikt z nas nie zakładał remisu, a przegrany zaprasza na obiad. No i na dobrą sprawę przeliczyłem się już w trzeciej minucie meczu. Oglądam to spotkanie i już w pierwszej akcji gola strzelił Krejčí, w kolejnej trafił Čvančara i już wtedy dotarło do mnie, że chyba już tego zakładu nie wygram. Z trenerem ustaliłem już szczegóły jego wygranej, ale teraz skupiamy się na walce o utrzymanie i niedzielnym meczu ze Spartą Praga – podkreśla polski pomocnik.
Bartosz Pikul w nowym klubie wystąpił w ośmiu z dziewięciu meczów ligowych. FK Pardubice w 2023 roku zdobyły 12 punktów. Z ligi czeskiej automatycznie spada ostatni zespół, a drużyny z miejsc czternastego i piętnastego zagrają w dwumeczu barażowym z drugim i trzecim zespołem drugiej ligi. Aktualnie FK Pardubice traci cztery „oczka” do bezpiecznego miejsca w tabeli. W klubie wszyscy wierzą w utrzymanie się w elicie, a jednym z tych którzy mają w tym pomóc w zrealizowaniu tego celu będzie polski skrzydłowy. – Bartosz na pewno może dać tej drużynie dynamikę, zwłaszcza do tych meczów, do których będziemy potrzebowali szybko wyjść do przodu. Potrafi strzelić gola, do tego ma dobre uderzenie i oczekujemy od niego, że będzie pomagał nam zdobywać punkty – zapewnia trener Kováč.
Dla Polaka to trzeci sezon w Czechach. Nasz jedynak w tych rozgrywkach dosyć szybko odnalazł się nie tylko w nowym kraju, ale też nie miał problemów z aklimatyzacją w nowej drużynie. - Bartosz jest super chłopakiem, bardziej cichym, ale nie psuje żadnej atmosfery. Nie boi się zaangażować, zresztą w naszej szatni jest dobra atmosfera. Pardubice nie są żadną wielką drużyną, ale przez ostatnie lata udało się zrobić kawał dobrej roboty. Wybudowano nowy stadion, zespół gra w najwyższej lidze. Bartosz dobrze wszedł do drużyny. Wszyscy zmierzamy w tę sama stronę, aby utrzymać ligę – podkreśla Kamil Vacek.
Ściany (wreszcie) pomagają gospodarzom…
Dla klubu z Pardubic to trzeci sezon gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale dopiero od niedawna może grać na swoim stadionie. Zespół przez ponad 2,5 roku swoje domowe mecze musiał rozgrywać w innym mieście. FK Pardubice jako gospodarze grał na Dolicku w Pradze. Na szczęście niedawno oddano do użytku zrekonstruowany Stadion Letni, który pomieści około pięciu tysięcy widzów. Wcześniejszy obiekt klubu, a więc stadion Pod Vinici i całe jego zaplecze obecnie służy jako baza treningowa. – Na szczęście już nie musimy grać w „azylu” w Pradze, tylko na swoim stadionie i z naszymi kibicami. W trakcie sezonu do nas trener Kováč i bardzo ciężko z nim pracujemy. Wszyscy wierzymy, że jesteśmy na dobrej drodze i zdołamy zapewnić sobie utrzymanie na finiszu rozgrywek – zapewnia Vacek.
Inauguracja na nowym stadionie nie wypadła pomyślnie dla FK Pardubice. Gospodarze przegrali z liderem tabeli Slavią Praga 0:2. W kolejnych trzech spotkaniach u siebie podopieczni trenera Radoslava Kováča nie doznali porażki. Najpierw pokonali Trinity Zlin 2:1, następnie zremisowali z Banikiem Ostrava 1:1, a później okazali się lepsi od zespołu FK Teplice wygrywając 3:1.
Wirtualne święta z rodziną…
W ostatniej kolejce zespół z Pardubic przegrał na wyjeździe z FK Jablonec 0:1, tracąc gola w 89 minucie. W niedzielę poprzeczka zostanie ustawiona znacznie wyżej, bo podejmą Spartę Praga, która ma tyle samo punktów, co prowadząca Slavia. – Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas bardzo trudna przeprawa, ale dołożymy wszelkich starań, aby sprawić niespodziankę. Naszym głównym celem jest utrzymać tutaj ligę i początek tego roku pokazał, że jesteśmy w stanie to zrobić. Wiem, że ten mecz, podobnie jak i to spotkanie ze Slavią było pokazywane w polskiej telewizji, dlatego zrobię wszystko, aby pokazać się w nim z jak najlepszej strony i pomóc drużynie zdobyć jakieś punkty – zadeklarował Bartosz Pikul.
Mecz FK Pardubice ze Spartą Praga zostanie rozegrany w niedzielę Wielkanocną. – Nigdy dotychczas nie grałem oficjalnego meczu w Wielkanoc. Ten ze Spartą będzie dla mnie pierwszym. Owszem zdarzały się spotkania ligowe rozgrywane w Wielki Piątek czy Wielką sobotę, ale nigdy w wielkanocną niedzielę. W Czechach to coś zupełnie normalnego, że gra się też w Wielkanoc. Zresztą ta kolejka jest rozgrywana tradycyjnie w sobotę i niedzielę. Jestem tutaj sam w Pardubicach sam, więc w niedzielę rano połączę się z rodziną, aby złożyć sobie życzenia i chociaż przez chwilę móc spędzić z nimi ten czas. Później pojadę do klubu na poranną rozgrzewkę, zjem wspólnie z drużyną obiad przed meczem, a wieczorem czeka nas spotkanie ze Spartą. Przy okazji chciałbym złożyć życzenia świąteczne wszystkim kibicom – dodał na zakończenie Bartosz Pikul.
Transmisja niedzielnych meczów 26 kolejki ligi czeskiej:
15:55 FK Mlada Boleslav – Slavia Praga w Polsacie Sport Premium 1
18:55 FK Pardubice – Sparta Praga w Polsacie Sport News.
Przejdź na Polsatsport.pl