Ogromne zamieszanie w UFC. Zmiana w walce o pas tuż przed galą. A później wyrok
Walką wieczoru gali UFC 311 miał być pojedynek Islama Makhacheva z Armanem Tsarukyanem. Kilkanaście godzin przed rozpoczęciem wydarzenia organizatorzy poinformowali jednak, że Ormianin nie będzie w stanie wyjść do oktagonu. Ostatecznie pas Makhachevowi spróbował odebrać więc Renato Moicano. Pomimo dobrej w ostatnim czasie formy Brazylijczyka, wyrok zapadł szybko - Dagestańczyk wygrał przez poddanie w pierwszej rundzie.
Starcie Makhachev - Tsarukyan było zapowiadane od dawna. Wydawało się, że wyczekiwanie dobiega końca i w nocy z soboty na niedzielę obaj zawodnicy staną w oktagonie naprzeciwko siebie. W piątek UFC oficjalnie potwierdziło, że do walki rosyjsko-armeńskiej nie dojdzie. Wszystko przez kontuzję Tsarukyana, której ten nabawił się na ostatniej prostej przed pojedynkiem. Na szczęście amerykańska organizacja znalazła zastępstwo.
ZOBACZ TAKŻE: UFC 311: Makhachev - Moicano. Wyniki i skróty walk
Do oktagonu w Los Angeles w main evencie wszedł Renato Moicano. Brazylijczyk walczy w UFC od ponad dekady i od lat jest zaliczany do czołowych zawodników wagi lekkiej. Teraz, w wyniku zaistniałych okoliczności, dostał szansę zawalczenia o pas.
Pojedynek przez pierwsze dwie minuty toczył się w stójce. Później Makhachev sprowadził rywala do parteru i zajął lepszą pozycję. Moicano próbował się z niej wydostać, ale był bezsilny wobec umiejętności Dagestańczyka. Mistrz wagi lekkiej założył duszenie brabo, a Brazylijczyk odklepał. Walka zakończyła się po czterech minutach i pięciu sekundach pierwszej rundy.
Tym razem Makhachev zanotował piętnaste z rzędu zwycięstwo i jednocześnie czwartą obronę pasa.