Euforia i twarde stąpanie. Po ziemi


Cercle Brugge - Jagiellonia Białystok. Obszerny skrót meczu

Legia Warszawa - Molde FK. Obszerny skrót meczu
Cieszmy się chwilą i delektujmy się dwoma polskimi klubami w ćwierćfinale europejskiego pucharu. Jednocześnie nie wyrażając nadmiernego zdziwienia, że selekcjoner reprezentacji Polski zgasił nieco euforię kibica naszej "ekstraklasowej" piłki, powołując na najbliższe w eliminacjach do mistrzostw świata zaledwie jednego przedstawiciela krajowych zespołów.
I nie żadnego z "bohaterów" Ligi Konferencji z Jagiellonii Białystok czy Legii Warszawa. Nominację na spotkania z Litwą i Maltą otrzymał jedynie Bartosz Mrozek. Z Lecha Poznań. I to w roli dodatkowego, czwartego bramkarza. Szansę na jego debiut są mniej więcej takie jak to, że Polska na turnieju w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku zdobędzie złoty medal.
ZOBACZ TAKŻE: Polskie kluby rozbiły bank, a to nie wszystko. „Feio na pewno coś przygotuje”
Awans w rankingu UEFA, perspektywa dwóch zespołów w eliminacjach do Champions League w sezonie 2026/2027 i większa ekspozycja naszych w nadchodzących pucharowych rozgrywkach, być może w bardziej dochodowej Lidze Europy, a nawet w Lidze Mistrzów brzmi zachęcająco i optymistycznie. Skoro w tym z najmocniejszych z "pucharów" ostatnio grał Slovan Bratysława, to czemu w najbliższym czasie nie miałby się znaleźć tam któryś z naszych gigantów? Spokojnie. To, że w czwartek - z trudem – wyeliminowaliśmy walczący z utrzymanie zespół ligi belgijskiej i piątą drużynę norweskiej Eliteserien, nie daje nam przepustki do tamtego, zamkniętego dla nas od prawie dekady, świata.
Nie ma sensu porównywać gry polskich klubów w Europie sprzed dziesięciu, dwudziestu czy trzydziestu lat z tym, co dzieje się teraz. Nigdy nie rozstrzygniemy, czy Pele był lepszy od Diego Maradony, czy może jednak dwaj wyżej wymienieni, w globalnych plebiscytach znaleźli się by się za plecami Leo Messiego i nie ma sensu toczyć sporu, czy Robert Lewandowski jest lepszy od Zbigniewa Bońka.
Analogicznie nie możemy zestawiać sukcesu Legii wraz z Jagiellonią z tym, co w Pucharze UEFA zrobiła kiedyś Wisła Kraków, eliminując Schalke, czy tocząc wyrównane boje z Parmą i Lazio, nie mówiąc już o półfinałach Pucharu Zdobywców Pucharów Legii czy Pucharu Europy Widzewa. Inny czas, inne realia, a przede wszystkim kompletnie inny format. Celebrujmy "nasze" ćwierćfinały Conference League, nie chcę tego nikomu zabierać. Pamiętając jednak i to, że nie tak dawno "biło" nas mocno Bodo Glimt czy Djurgardens Sztokholm. Euforia to stan bardzo przyjemny. Ale twarde stąpanie po ziemi też jest wskazane. W ćwierćfinale jest także Celje, a niewiele brakowało, by znalazł się tam i Borac Banja Luka.
Przejdź na Polsatsport.pl