Bolesna porażka zespołu Polaka w NCAA. Final Four nie dla jego ekipy

Koszykarze Tennessee Volunteers, z Igorem Milicicem juniorem w składzie, przegrali z Houston Cougars 50:69 w finale rozgrywek Midwest Region ligi NCAA i nie awansowali do grona czterech zespołów walczących o tytuł. Polak zdobył dwa punkty i miał pięć zbiórek.
W niedzielnym starciu w hali Lucas Oil Stadium w Indianapolis, które obejrzało 18 567 widzów, reprezentant Polski wyszedł w pierwszej piątce zespołu i przebywał na parkiecie 19 minut. Trafił jedyny rzut za dwa punkty, pomylił się przy jednej próbie "za trzy". Miał też trzy zbiórki w ataku i dwie w obronie, jedną asystę oraz dwie straty.
ZOBACZ TAKŻE: Legia Warszawa zepsuła jubileusz legendzie
Najwięcej punktów dla pokonanych, rozstawionych z numerem 2. w Midwest Division i klasyfikowanych na szóstym miejscu w rankingu całej ligi, zdobyli Chaz Lanier i wchodzący z ławki rezerwowych Jordan Gainey - po 17. Wśród zwycięzców (nr 1.) najskuteczniejsi byli L.J. Cryer (17) i Emanuel Sharp (16).
Volunteers, uznawani za jedną z najlepiej broniących drużyn w rozgrywkach NCAA, trafili tym razem na jeszcze lepszych specjalistów od defensywy. Rozpoczęli spotkanie z fatalną skutecznością i to zaważyło na jego wyniku. W pierwszych 15 minutach spudłowali 19 z 22 rzutów z gry i zdobyli w tym czasie zaledwie osiem punktów. Do przerwy przegrywali 15:34, a ich dorobek okazał się najniższy w fazie Elite Eight od 1979 roku i rekordowo skromny w przypadku drużyny rozstawionej z numerem 2. w regionie w całej historii March Madness.
Po zmianie stron Vols zmniejszyli straty do jednocyfrowej różnicy, ale na więcej rywale nie pozwolili. Koszykarze ze stanu Tennessee do przerwy trafili zaledwie jeden z 15 rzutów za trzy punkty, a w całym spotkaniu pięć z 29 (skuteczność 17,2 procent jest trzecią najgorszą w sezonie). Mniej punktów w meczu zdobyli w tym sezonie tylko raz, przegrywając z Florida Gators 43:73.
- Wyszli agresywnie, a naprawdę trudno wyjść z dołka, gdy jest się tak głęboko. Naciskaliśmy i myślę, że w drugiej połowie byliśmy lepszą drużyną. Z tak świetną ekipą - jak Houston - trudno jest jednak odrobić 19-punktową stratę - powiedział Igor Milicić junior.
Decydującą fazę rozgrywek o akademickie mistrzostwo Stanów Zjednoczonych, tzw. tournaments, rozpoczęły w minionym tygodniu 64 zespoły podzielone na cztery grupy, które systemem pucharowym rywalizują o awans do wielkiego finału.
Drużynie Milicica, która drugi raz z rzędu wywalczyła awans do Final Eight (najlepszej ósemki mistrzostw) ponownie nie udało się awansować do czołowej czwórki, a byłby to pierwszy taki sukces w historii klubu.
Szansę na awans do Final Four miał w niedzielę także Szymon Zapała, mierzący 211 cm 24-letni wychowanek UKS Kadet Oświęcim, który przed wyjazdem do USA występował w młodzieżowej reprezentacji Polski, na co dzień trenował i grał w drugoligowym SMS PZKosz Władysławowo, a w mistrzostwach kraju U-20 w barwach Trefla Sopot.
Polski środkowy w półfinałowym meczu South Region rozstawionych z numerem 2. Michigan State Spartans nie wystąpił, ale w finale przeciwko Auburn Tigers (numer 1.) wyszedł do gry w podstawowej piątce. Grał 14 minut, zdobył dwa punkty (1/2 z gry), miał trzy zbiórki (dwie w obronie), asystę, blok, stratę i cztery faule. Jego Spartans przegrali jednak decydujące spotkanie 64:70 i nie awansowali do Final Four.
W całych rozgrywkach Zapała notował średnio w meczu 4,3 punkty, 4 zbiórki i 0,6 asyst.
Dotychczas w Final Four rozgrywek NCAA wystąpiło dwóch koszykarzy z Polski - Jacek Duda w barwach Providence Friars w 1987 roku (porażka w półfinale) i Przemysław Karnowski jako zawodnik Gonzaga Bulldogs w 2017 (przegrana w finale).
W tegorocznym Final Four akademickich rozgrywek NCAA wystąpią w komplecie drużyny rozstawione z numerem 1 w swoich regionach. W półfinałach turnieju, 6 kwietnia w hali Alamodome w San Antonio, spotkają się Duke Blue Devils z Houston Cougars i Auburn Tigers z Florida Gators.
Przejdź na Polsatsport.pl